~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Podpisałam wraz z Melanie papiery, podziękowałyśmy pani Smith i ruszyłyśmy na piętro.Wybrałam pokój prawie na przeciwko schodów prowadzących na parter domu. Po przekroczeniu moich czterech kątów zobaczyłam fioletowe ściany. Szafa była postawiona koło łóżka po lewej stronie wchodząc do pokoju. Okna, duże, lśniące, jakby dopiero były polerowane. Widok z nich zapierał dech w piersiach. Spojrzałam na łóżko, duże cztery poduszki w czarne wzory kwiatowe i szarą pościel. Podeszłam i upadłam, zapadając się w miękką kołdrę pachnącą lawendą.
-Mhmmm -wymruczałam zadowolona. Melanie wpadła do mojego pokoju z torbą.
-Cassie, masz -rzuciła we mnie pakunkiem. Westchnełam, prostując się.
-Dzięki Mel ,że przyniosłaś moje rzeczy -uśmiechnełam się. Co z moją perkusją?, wniosłaś ją do mieszkania? -dopytywałam się siadając po turecku.
-Nie, zostawiłam ją w przyczepie -odparła i wyszła z pokoju.
Usłyszałam tylko jak mówi coś ,że będzie w swoim pokoju i żebym nie wchodziła do jej pokoju.
-Okej - wymruczałam.
Zaczęłam wyciągać rzeczy z torby. Otworzyłam dębową szafę, było tam mnóstwo miejsca. Wszystkie ubrania posortowałam: krótki/długi rękawek, swetry, rurki, skórę...Myślałam ,że nie upchnę tyle rzeczy do szafy ,lecz zmieściłam.
-Uf, to już ostatnia bluzka -otarłam pot z czoła.
Wstałam i wyszłam z pokoju, ruszyłam prosto w stronę mojej perkusji. Wpierw przyniosłam talerzę, póżniej bębny...
-Boże jaki to ciężkie!-jękłam.
Przeniosłam kolejną część perkusji.
-Jeszcze podwójna stopa, pałki, kluczę i koniec! Tylko trzeba to jeszcze skręcić- jękłam
-Jeszcze podwójna stopa, pałki, kluczę i koniec! Tylko trzeba to jeszcze skręcić- jękłam
Poszłam do kuchni, nalałam sobie soku pomarańczowego i ruszyłam skręcać Little Black. Mineło 20 minut u L.B byłą cała.
-Nareszcie- powiedziałam i opadłam na łóżko ze szczerym uśmiechem.
-Gates!- krzyknął Johnny. To ma być próba? Rozumiesz tego słowa znaczenia?- spojrzał na przyjaciela. Mamy grać "nasze" kawałki a nie Black Sabbath
-Okeeej!- machnął ręką
-Za tydzień mamy koncert ,ciole! -wydarł się
-Nie drzyj mordy, gnomie! -jęknął Rev
-Trzeba było tyle nie pić -zarechotał Matt
-Ty tak nie mądruj -prychnął Zacky ,nastrajając swoją gitarę akustyczną.
-Teraz moje pijaczki zagramy "Dear God" -powiedział Mat, biorąc do ręki mikrofon.
Zabrzmiał zmysłowa gitara akustyczna, delikatny głos Shadowsa, perkusja i bas, wszystkie instrumenty zlewały się w jedną magiczną melodię. Chłopaki uwielbiali takie chwilę, gdy na próbach po popijawach mogli odetchnąć i zagrać delikatne melodie z nutką silnego głosu mężczyzny w okularach.
-Pięknie -powiedział Sanders. To na dziś skończyliśmy.
Zabrzmiał teraz telefon, można było usłyszeć teraz GNR Welcome to the jungle.
Zabrzmiał teraz telefon, można było usłyszeć teraz GNR Welcome to the jungle.
To mój ryknął o poleciał odebrać telefon.
Wytatuowani mężczyźni odłożyli instrumenty na swoje miejsce i ruszyli do wyjścia. Było już koło 18;00.
-Idziemy się napić? -zapytał Zacky
-Ja nie, Valary na mnie czeka w domu
-Val ma cię pod pantoflem -zarechotał Jimmy, dostał teraz w ramie.
-Auuuuu -jęknął. Przepraszam Shadowśu- przytulił przyjaciela i pogłaskał do po głowie.
Gates, Zacky, Johnny , którzy oglądali tą scenę rykli śmiechem.
-Dość tej czułości Jimmy -odparł Sanders odsuwając od siebie przyjaciela
-Już mnie nie kochasz?!?- ryknął zrozpaczony Jimmy. Było między nami tak pięknie a ty mnie od tak odpychasz? -jęknął
Brian podszedł do Rev'a i przytulił go.
Masz mnie, Shadows nie jest ciebie wart! - powiedział patrząc na Matt'a wtulając się w przyjaciela.
-No właśnie! Idź do swojej Valary! -odparł
Zapadł cisza i wszyscy rykneli śmiechem. Johnny leżał na ziemi i śmiał się. Każdy zwijał się ze śmiechu na różny sposób. Wyglądali jak siedmiolatki, które zrobiły kawał nauczycielce.
-Pojebusy -stwierdził Matt
-Kocham was -ryknął James
-Zbiorowy uścisk -krzyknął Zacky
-Ale dlaczego ja mam być w środku?- jęknął Johnny. Duszę się!Świry!Nie mogę oddychać!
Kolejny wybuch śmiechu, wypuścili Christa z "niedźwiedziego" uścisku.
-Dziękuję -odparł gnom
Rozdzwonił się znowu telefon Shadow'sa, spojrzał na przyjaciół.
-Sorry chłopaki, ja muszę...
-Spoko, leć do Valary! -wymruczał Rev
-Dzięki -odparł i pędem wyszedł z sali prób.
Znowu cisza, wymienianie spojrzeń jak na dzikim zachodzie.
-Idziemy do Blue Road? - zapytał Gates
-Yeahhhhh!!!- ryknął James
Dochodziła już dziewiętnasta. Słyszałam jak Melanie łazi w swoim pokoju w te i z powrotem. Wyszłam ze swojego pokoju zeszłam ze schodów na parter i ruszyłam w stronę kuchni. Właśnie sięgałam do lodówki po jedzenie, gdy ktoś zamknął mi lodówkę przed nosem.
-Ej, co ty robisz?, nawet człowiek w tych czasach nie może wyciągnąć czegoś z lodówki... -westchnełam
-Idziemy się napić -powiedział z uśmiechem. Trzeba uczcić to ,że kupiłyśmy dom i zjesz coś na mieście Cassie - uśmiechneła się.
-Trzeba było mówić tak od razu Mel -powiedziałam
-Tylko ubiorę inną bluzkę i wychodzimy -odparła
-Dobra, to ja już czekam na ciebie.
Melanie ubrana była w granatowe rurki ,żółtą koszulkę ubrała czarne szpilki i czarną kurtkę. Ja byłam ubrana w czarne rurki ,koszulkę z nadrukiem mojego ukochanego band'u Pantery, czarne poszarpane trampki i czarną skórę. Zamknęliśmy dom na klucz i ruszyłyśmy na podbój Huntington Beach. Przemierzałyśmy ulicę rozświetlone przez samochodowe reflektory. Zobaczyłam sklep muzyczny.
-Melanie, chodź wstąpimy do muzycznego, muszę kupić pałki. -powiedziałam
-Okej- odparła
Weszłyśmy do sklepu, wokół pełno instrumentów. Za kasą stał mężczyzna koło trzydzieski, czytał gazetę. Podeszłam do lady z przyjaciółką.
-Przepraszam czy można tutaj kupić pałki z firmy Vater? - zapytałam uprzejmie
Mężczyzna odłożył gazetę i spojrzał na moją koszulkę, później w moje zielone oczy.
-Tak mamy -odparł.
Podał mi parę nowych pałeczek.
-dwadzieścia dolców poproszę, lecz dla pani rabat 50% i dziesięc dolarów poproszę -powiedział.
Wyciągnęłam z kieszeni pieniądze i podziękowałam za rabat z uśmiechem na ustach.
-Do widzenia -powiedziałam z Mel.
Dzierżyłam teraz w dłoni siódmy cud świata. Były bardzo wygodne w dłoni, idealnie pasowały. Szłyśmy z Mel gadając o pierdołach. Spojrzałam w prawo i zobaczyłam dwadzieścia metrów przed nami napis "Blue Road".
-Wstąpimy do tego klubu Cassie? -zapytała
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak podobało wam się?
-Wstąpimy do tego klubu Cassie? -zapytała
-Czytasz mi w myślach cyganko - zaśmiałam się
Po przekroczeniu progu, można było stwierdzić, że warto było tutaj zajrzeć. Wokół dużo ludzi ,ale nie tylu ,aby nie można było przejść z jednej do drugiej części sali. Wystrój był nowoczesny z nutką lat 80 i 90. Podeszłyśmy do baru.
-Mel, co zamawiasz? -zapytałam
-Jakiegoś drinka a ty?
-Danielsa -odparłam
Melanie zamówiła swojego drinka, miała go teraz w dłoni i szła do zaciemnionego stolika.
-Poproszę całą butelkę Jack'a Daniels'a i szklankę -powiedziałam
-Proszę, proszę pierwsze widzę, żeby tutaj kobieta kupiła całą butelkę takiego pysznego trunku -zaśmiał się. I podał mi whisky.
-Napój bogów -odparłam i ruszyłam do stolika.
Dosiadłam się do Mel, otworzyłam Jack'a i nalałam sobie do połowy szklanki, upiłam łyk i czułam się jak w niebie. Zaczeliśmy rozmawiać o wnętrzu klubu, widziałam ,że Mel miała ochotę dzisiaj na Polską wódkę. Ruszyłam w stronę baru.
-Poproszę litr czystej, litr jack'a daniel'sa, pepsi i szklankę, dziękuję - powiedziałam
W drodze powrotnej mój wzrok napotkał czwórkę wytatuowanych mężczyzn. Wszyscy spojrzeli na mnie, czułam się nie swojo. Ruszyłam szybkim krokiem w stronę Melanie. Położyłam trunki. Rozmawiałyśmy i piłyśmy. Cała piątka usiadła stolik dalej.
-Cassie, idę na parkiet -rykła przyjaciółka ze szklanką wódki.
Wtedy spojrzała cała piątką na Mel. Podeszłam do niej wypiłam jej wódkę.
-Teraz możesz balować, szkoda by było wódki -uśmiechnełam się.
Melanie popatrzała na mnie zdziwiona. Ruszyła na parkiet i w mgnieniu oka tańczyła z facetami. Usiadłam wygodnie na kanapie obitą czerwoną skórą. Nalałam sobie Daniels'a i zatraciłam się w boskim smaku. Zobaczyłam jak wraca Mel.
-Idę zagrać sobie w bilarda -powiedziałam
-Chłopaki patrzcie to nie ta dziewczyna o której mówił ten gówiarz? -wskazał palcem zalany Johnny
Szła właśnie w stronę stołu do gry w bilarda. Zagadała do jakiś kolesi i dołączyła się do gry. Zacky ruszyła na parkiet a Jimmy i Gates poszli zagrać w bilarda. Nie spieszyło im się. Usiedli blisko stołu i obserwowali kobietę w koszulce z Panterą.
-Jak ona mogła wygrać? -zapytał jeden gość
-Poproszę obiecaną butelkę Jack'a Daniels'a -rykła dziewczyna pokazując pustą szklankę.
Jimmy uśmiechnął się pod nosem. Jakiś gość w skórze podał dziewczynie butelkę.
-To była przyjemność grać z tobą -ukłonił się.
Dziewczyna zrobiła to samo i zaśmiała się uroczo. Ruszyła w stronę stolika i położyła butelkę na stoliku gdzie siedziała jej przyjaciółka. Poszła do toalety. James rozmawiał na temat nieznajomej z przyjacielem. Po jakiś 20 minutach zorientował się ,że dziewczyna siedzi w toalecie za długo, miał złe przeczucie.
-Gates idę coś sprawdzić, zaraz przyjdę -powiedział poważnym głosem
-Dobra, ja idę już do chłopaków -wstał i poszedł chwiejnym krokiem.
Czuł się dziwnie. Idąc do toalety usłyszał krzyk dziewczyny. Otworzył pośpiesznie drzwi, zobaczył jak przed kabiną toalety mężczyzna dobiera się do kobiety, która miała t-shirt z Pantery. Jimmy wpadł w szał. Odepchnął bydlaka od kobiety. Uderzył go wpierw w twarz, był totalnie zalany. Momentalnie odskoczył od niego i przykucął przy kobiecie, miała rozszarpaną tak piękną koszulkę. Spojrzała na niego, widział w jej wielkich zielonych oczach ostach, przerażenie i wstyd.
-Już wszystko dobrze -powiedział czułym głosem.
Ściągnął swoją koszulkę i założył dziewczynie. Momentalnie się do niego przytuliła i chlipneła.
-Dziękuję -powiedziała. Gdyby nie ty, nie wiem coby się ze mną stało. Wtuliła się w Rev'a jeszcze mocniej po tych słowach.
-Już wszystko dobrze -uspokajał ją, odchylając się w przód i w tył.
-Jeszcze z tobą nie skończyłem suko -wysyczał mężczyzna ,który dobierał się do Cassie
Jimmy wstał i kopnął bydlaka w kroczę i w brzuch, przybliżył się do niego i wziął za kołnierz.
-Nigdy, nie nazywał jej "Suką" pierdolony skurwielu! -krzynął i uderzył go w twarz, wpadł w dziką furię.
-Przestań!, już wystarczy -krzyczała
Jimmy nie słyszał, dziewczyna widząc to przytuliła się do jego pleców, zaczeła płakać.
-Proszę przestań -chlipneła.
-Jeśli jeszcze mocniej go obijesz będziesz miał problemy -powiedziała
Rev opuścił faceta na ziemie i odwrócił się do dziewczyny przytulając ją do swojego ciała.
-Dziękuję -wyszeptała wpatrując mu się w oczy.
-Jestem Jimmy -powiedział poprawiając dziewczynie włosy
-Cassie Mason, miło mi Ciebie poznać -uśmiechneła się
Od razu zrobiło mu się ciepło na sercu ,gdy usłyszał jej głos...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak podobało wam się?