poniedziałek, 29 października 2012

01. House


No nadszedł ten dzień obiecany, dodałam pierwszy odcinek. Z dedykacją dla FuckinBlack ,która oczekuje na ten odcinek od dawien dawna ^^. Dla Hope, wasp 247, Joanna Gates,adrienne, bromptoncoctail bez was mój blog by nigdy nie zaistniał. Kocham was <33 ;*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~






Wszystko zmieniło się ,gdy wyjechała z rodzinnego miasta.Przemierzała  teraz ulice Huntington Beach , od zawsze marzyła o tym ,aby tu zamieszkać. Budzić się przy śpiewie ptaków, uderzającym fal o brzeg morza, to wszystko mogła teraz spełnić ze swoją najlepszą przyjaciółką Mel. 


Słońce perfidnie wkradało się do moich zielonych oczu ,nawet przez oprawę ciemnych okularów przeciwsłonecznych. Zauważyłam parę zakochanych ,która się obściskiwała na plaży. Od razu przeniosłam 
wzrok na napis "Ice Cream", mniam. Zaciągnełam Melanie do lodziarni i zamówiłyśmy dwa pucharki lodów i kawy czarnej jak ...węgiel. Usiadłyśmy do stolika z dwoma krzesłami z zielonym obiciem, serwet był w niebieską kratę. Cały lokal z zewnątrz wydawał się nieskazitelnie biały, lecz to tylko pozory. W środku był wielki tłok, pracownice były całe spocone i ubrudzone gdzieniegdzie śmietaną i polewą truskawkową i chyba czekoladową...Z moich obserwacji wyrwał  mnie pewien znajomy głos.
-Mamy do wydania 200 tysięcy dolców, musimy kupić dom, bo ja już 
nie wytrzymam Cassie!- wytłumaczyła mi dobitnie i zabrała się do jedzenia swoich waniliowych lodów z polewą truskawkową.
To był głos długonogiej przyjaciółki.
-Dobra, dobra. Pierwsze to chcę zjeść tę pyszne lody czekoladowe z kawałkami czekolady z polewą czekoladodą i bitą śmietaną! 
-To ma tyle kalorii
-Pychota!! Chcesz spróbować moich wybitnych kalorii?- przyłożyłam łyżeczkę do przyjaciółki ust
-Przestań ,ludzie się patrzą. 
-Nie to nie, twoja strata -pokazałam język. A jeśli chodzi o dom, to masz rację ,musimy coś kupić. Ja już nie mam ochoty budzić się cała połamana ,nie wytrzymam w tym naszym samochodzie ani minuty dłużej. -przełknęłam kolejną łyżeczkę słodkości.
-Przynajmniej w tym się razem zgadzamy ,metalu. Westchnełam, miałam teraz ochotę położyć się w wygodnym łóżeczku i zasnąć, tego teraz potrzebował najbardziej mój organizm.
-Cassie popatrz jacy faceci- powiedziała rozmarzonym głosem i wskazała palcem na troje chłopaków idących w naszą stronę. Oni tu idą- pisneła
-Melanie przecież to na pierwszy rzut oka widać ,że to nie są "Faceci" tylko "chłopcy", pewnie chodzi im tylko o to ,aby cię przelecieć i pochwalić się swoim kolegą jacy oni to wyrywają "laski".
-Nie dramatyzuj -jękneła.
Odwróciłam się do tyłu i zauważyłam ,że ta trójka usiadła jeden stolik za nami. Jeden z nich był ubrany w żółte hawajki, miał blond włosy i brązowe oczy, kolejny miał czerwone hawajki i brązowe włosy, ostatni 
zaś miał zielone hawajki i rude włosy.
-Popatrz za mnie, twoi kochasie zasiadli stolik z tyłu.- powiedziałam obojętnie i wróciłam do pochłaniania lodów.-Boscy, a w dodatku te klaty- pisnełą z zadowolenia
-Co ty w nich widzisz? Przecież oni wyglądają jak teletubisie!, tylko telewizorków brakuje-upiłam łyk mojej letniej kawy. 
Melanie ,jakby mogła zabiłaby mnie teraz wzrokiem. Podniosłam ręce w geście obrony.

-Mel idę do toalety.
-Okej. 
Wstałam, poprawiłam swoją koszulkę Pantery i ruszyłam w stronę drzwi ze znaczkiem koła. Pominełam stolik z tą nieszczęsną trójką ,która mi się nie podobała... Otworzyłam drzwi toalety, było czysto. Umyłam ręce i przemyłam twarz zimną jak lód wodą. Spojrzałam na samą siebie.
-Nie pasuję do tej okolicy -wyszeptałam. Wytarłam ręce i wyszłam z pomieszczenia. Otworzyłam drzwi i od razu spojrzałam na stolik gdzie siedziała Melanie. Byli tam...
-Ale jesteś zabawna Melaśu -powiedział brunet szczerząc się jakby zobaczył gwiazdę porno. 
Usłyszałam jak ci "faceci" mówią zbyt zdrobniale do Melanie, zbierało mi się na wymioty. Dosiadłam się do grona i nie odzywając się ani słówkiem zabrałam się do pałaszowania pysznych lodów.
-Dlaczego laleczko się nie przedstawisz
Spojrzałam na rudego ,aż się we mnie zagotowało ,gdy usłyszałam "laleczko". 
-Nie jestem przedmiotem -burknełam pod nosem
-oooOOO Grasz niedostępną, to mi się podoba-odparł rudy. Przybliżył się do mnie ,lecz ja się odsnełam
-Koteczku, nie bądź taka -wymruczał
-Jak jeszcze raz tak do mnie powiesz to nie wiem co się z tobą stanie -wycedziłam przez zęby zła jak diabeł oblany wodą święconą.
Spojrzał na mnie, chwycił mnie mocno za ręce. To samo zrobili "faceci" Melanie.
-To boli -jękneła Mel
-Milcz, bo inaczej będzię bardziej boleć smarkulo
-Nie mów tak do mojej przyjaciółki! -krzyknełam, wyszarpałam się rudemu dałam mu mocnego kopniaka w kroczę i uderzyłam prosto w piszczel brunetowi, trzeci ,gdy zobaczył co się stało z jego kolegami, uciekł. Tchórz- pomyślałam
-Ty kurwo -wycedził wściekły
Podeszłam do chłopaka zabrałam go za fraki, widziałam w jego oczach wstyd i złość. Przybliżyłam jego twarz do swojej, dzieliło nas tylko siedem centymetrów.
-Jeśli jeszcze raz powiesz do mnie lub do Melanie kurwo lub użyjesz innych wyzwisk dostaniesz mocniej w ryj, rozumiesz?
-Suka -wysyczał. Kopłam go w brzuch, podniosłam go ponownie.
-Zrozumiało sukinsynu?
-Cassie, przestań.
-Nie, dopóki Ciebie nie przeprosi, niech nauczy się trochę kultury. -odparłam stanowczo.
-Pizda, nigdy nie będę przepraszał takiej wywłoki- splunął na Mel
-Ty skur... Uderzyłam z całej siły w twarz, z jego ust wyprysła krew.
Melanie spojrzała na mnie ze spółczuciem.
-Cassie, znikamy stąd
Podeszłam do "faceta", wziełam go za fraki, spojrzałam mu prosto w oczy.
-Dziś masz szczęście, ale na przyszłość uważaj jak się wyrażasz.
Wstałam, odwróciłam się plecami do leżących. Zapłaciłyśmy za lody i wyszłyśmy.Przez dłuższą chwilę szłyśmy w ciszy. Wokół było dużo kwiatów, palmy wyrastały obok drogi. Samochody spieszyły się ,jakby 
gdzieś się paliło. Słońce dziś nie dawało za wygraną, czego skutkiem było morze obładowane dziećmi, kobietami i mężczyznami, gdzieniegdzie kąpały się zwierzęta.Mel wyglądała na zmartwioną sytuacją ,która miała miejsce. Przytuliłam ją, ta oparła się o mnie, szłyśmy tak dłuższą chwilę.
-Wszytko już dobrze, żaden nie będzie Ciebie wyzywał. Nie pozwolę na to- powiedziałam patrząc się przyjaciółce prosto w oczy.
-Dziękuję. -odparła, i mocniej się do mnie przytuliła.




Przemierzali właśnie miasto ,ale coś przykuło ich uwagę. 
-Chodźcie zobaczyć co się stało chłopaki- powiedział wysoki mężczyzna z kapeluszem na głowie.
-W mojej ulubionej lodziarni coś się stało?- jęknął Jimmy 
Zobaczyli przewrócone krzesła i stolik, obok leżeli dwaj faceci koło dwudziestudwóch lat.
-Ej, patrzcie to są przecież "bracia palmy" leżą na podłodze -Johny odparł
-Kto was tak obił chłopaki?
Żaden z nich się nie odezwał. Jeden z nich siedział na krześle i trzymał się nogi. Rudy zaś nadal leżał na podłodze i trzymał się za kroczę. Piątka wytatuowanych przyjaciół staneła nad braćmi
-Kto was tak użądził? -dopytywał się Mat
-Jakaś laska w koszulce Pantery ich tak użądziła, była z przyjaciółką -wykrzyknął nastoletni chłopiec w czapce bejsbolowej
-Zamknij się -warknął
-Więc laska cię tak urządziła?Hahahah was obu?W tym momencie cała piątka wybuchła opentańczym śmiechem.
-Dziewczyna która słucha Pantery -wyszeptał z uśmiechem do siebie Jimmy






-Ja chcę mieć pokój z mega pięknym balkonem!- wykrzykneła Melanie

-Nie podniecaj się tak bo jeszcze nie obejrzałyśmy żadnego domu. A w dodatku...
W tym momencie zadzwonił telefon w biało-niebieskiej torebce. Mel wyjeła biały telefon i odebrała połączenie.Wokół było pięknie, roześmiani ludzie, ćwierkające ptaki, cisza, po prostu cudownie. Może 
to tylko mój sen? Uszczypłam się w moje blade ramie. 
-Auć, to nie sen -uśmiechnęłam się pod nosem.
 Mel przez dłuższą chwilę rozmawiała, przytakująć osobie po drugiej stronie słuchawki. Rozłączyła się ,odwróciła się w moją stronę i wyszczerzyła swoje ząbki układając wielki uśmiech nie kryjący zadowolenia.

-Słuchaj, więc przed chwilą dzwoniła do mnie pani Smith.
-To ta staruszka z oczojebnym żółtym pasemkiem na czarnej grzywce?- zapytałam krztusząc się ze śmiechu. Wokół przechodzący.ludzie patrzyli na mnie ,jakby coś mnie opętało.
-Tak, to ta oryginalna kobieta - uśmiechneła się. Więc...
-No mów! Nie trzymaj mnie w tym okropnym napięciu - wykrztusiłam
-Zadzwoniła do mnie czy nie chciałybyśmy się już dzisiaj wprowadzić do domu, oczywiście jeśli dziś zapłacimy gotówką.
-Ten dom był w najlepszym stanie ,które oglądałyśmy. Jest przestronny, w miejscu gdzie nie jest strasznie ruchliwa droga.- uśmiechnełam się
-To jak kupujemy ten dom Cassie?
-Chodźmy do pani Smith
Po dwudziesto minutowym spacerku doszłyśmy do piętrowego domu. Wokół było dużo kwiatów, czuć było zapach dopiero skoszonej zielonej trawy. Dom było pomalowany na beżowo, ciemno brązowy dach i 
komin z czerwonej cegły. Na ganku czekała na nas pani Smith w spódnicy w zieloną kratę i czarny sweterek, była w podeszłym wieku.Pomachała do nas swoją serdeczną dłonią.
-Dzieńdobry pani Smith- powiedziałyśmy obie z szerokim uśmiechem
-Cześć dziewczyny, zdecydowałyście się na kupno domu? -zapytała
-Chciałybyśmy jeszcze raz obejrzeć dom- powieziała Melania
Weszłyśmy do mieszkania, po prawej przestronna kuchnia, ściany koloru żółtego, na przeciwko obszerny salon. Na piętrze dwie sypialnie i dwa pokoje gościnne, osobno piękna błękitna łazienka.
Popatrzałam na Melanie. Widziałam ,że bardzo chcę się wprowadzić do tego mieszkania. Zeszłyśmy na parter do pani Smith. Stała przy oknie wpatrując się w dzieci bawiące się na podwórku.
-Co postanowiłyście dziewczęta?
Popatrzałam na wyczekującą minę Mel.
-Od dziś to nasz dom ,pani Smith poproszę o papiery.- powiedziałam zdecydowanie
-Cassie! ja biorę sypialnie po lewej stronie.-krzykła entuzjastycznie. 
-Wariatka- odparłam



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Podobał się wam odcinek? Wiem ,że jeszcze daleko do Joanny ;)
Nie bijcie mnie! Wiem ,że jak "na razie" mało sevenfoldów ,ale to dopiero pierwszy odcinek!;D
Jeśli są jakieś błędy, to nie wspominajcie o nich :P
Wiem ,że jest krótki odcinek ,ale przeżyjecie :D




6 komentarzy:

  1. Fajnie się zapowiada. Od razu na wstępie już bójka ;) Ostro zaczynasz ;) Dodaj jakieś zdjęcia, please

    OdpowiedzUsuń
  2. Tu Jenn, melduję się ! :)
    Fajny początek, dziewczyny już zdążyły mnie zaintrygować. Boże, jak ja nienawidzę takich bananów jak " chłopcy palmy ". Dobrze, że ich Cassie obiła. Ładna ona i lubię zdjęcia chłopaków z tej sesji.
    Bardzo ciekawie się zapowiada, więc czekam na więcej. Dzięki za dedykacje, fajnie, że dołączyłaś do naszej blogowej rodziny ;*
    Jenn.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na wstępie - dzięki za dedykację ;*
    Zaczyna się ciekawie ;) Nienawidzę takich chłopaków jak ta trójka z lodziarni, myślą że mogą mieć każdą dziewczynę, a tak naprawdę to frajerzy z nich. ;/ Nieźle sobie dziewczyny poradziły ;) Już lubię Cassie, widać że ma charakterek i swoje zdanie, a do tego jest śliczna ;3. No i koszulka Pantery, mmm.. Jimmy jaki zadowolony, haha, no to teraz czekam aż się poznają ;) Pisz szybko kolejny odcinek ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za dedykację. Podoba mi się początek. Ostra jazda to jest to :) Już lubię dziewczyny :) I nienawidzę takich kolesi. Dobrze, że Cassie im nakopała. Ostra dziewczyna czyli to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Ciekawie się zapowiada, więc czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Joł joł, Jóleczka się melduje ^^ Dzięki za dedykację ;* Pewka, że czekałam! W końcu Jimo jest, nie? :)
    A właśnie, super zdjęcia. Cassie bardzo ładna *-* O Jimo nawet nie wspominam hehehe <3
    Huntington Beach ^^ Kto by tam nie chciał mieszkać? :D Dobre sobie smaki wybrały, czekoladka foREVer <3 Pod względem czokolady to ja nigdy nie dorosnę *-* A tam kalorie, pychotka!!! O jak dziewczyny mają super! Dobrze że jest to 200 tysięcy na dom! No to od razu sprawy się mają inaczej, gotówka to zawsze jakieś tam zabezpieczenie ^^ Niepękające i nie z Biedronki xD Spanie w samochodzie...uuu, współczuję :/ To masakra jest, fucking nighmareee X.X Naprawdę, Mel podobają się tacy chłopcy? -.- Beznadziejni są, w samych hawajkach że jakich to oni klat nie mają..yyy, chyba raczej bojler na wierzchu panowie -.- A Cass taka realistka, "przelecą i zostawią"! Haha, dziewczyno, cóż za romantyzm!! :D No dokładnie, tylko im brakuje tubisiowych ekraników hah xD OOOOO! Koszulka z Pantery!! <3 Moja laska z tej Cass!! Sama jestem szczęśliwą posiadaczką heh ^^ Pantera fuckin rulezzz! \m/ Melasiu..ja pierdole, co to jest za zdrobnienie?! O_O Kolo miszczem słowotwórstwa, no naprawdę -.- Wgl co ci kolesie robią przy stoliku?! Pedały takie, zaryw kurna niczym 40 letni menadżer koparki ręcznej (czytaj: łopaty) -.- Zboki, dopieprzają się do dziewczyn! Pięknie ich Cassie skopała, będą mówić na kobiety per kurwo i suko. Trochę szacunku panowie. Myślę że taki wpierdol to oni sobie zapamiętają ^^ Nie wspominając że jeszcze od kobiety haha! :D Kochana jest Cass, troszczy się tak o Mel <3 Mimo że się różnią, metal i taka krejzolka to opiekują się sobą awww ^^
    Trololol, czyżby to szli nasi Sevenfoldzi?! Biedny Jimo, ramieszanie w jego lodziarni ;( xD O ja pierdole... naprawdę nazywają się "bracia palmy"?!?! xD Jebłam hahah :D Baa, jaki Jimo wesolutki "dziewczyna w koszulce Pantery" ^^ No pewka <3
    Hah, Mel jaka wariatka, już zaciesza :D Ale pokój z balkonem to miodziooo jest ^^ Woow, pani Smith jest naprawdę..ekhem, ekscentryczną kobietą xD Zajebiste poczucie gustu hahaha :D No ale przynajmniej ma domek do sprzedania, trzeba tolerować. Bardzo ładny ten dom, mimo wszystko. Pokoje też bardzo fajnie urządzone! ^^ Pani Smith chyba jednak nie jest aż tak jebnięta jak to jej pasemko w grzywce xD
    A tam, przejmujesz się jak dobrze jest!! ^^ Dziewczyny takie kochane, troszczą się o siebie. A tym "braciom palmom" to bardzo dobrze że od dziewczyny wpierdol dostali!! xD Fuck yeah, koszulka z Pantery rozjebała wszystko! <3 \m/

    OdpowiedzUsuń
  6. wreszcie dotarłam :p lecę czytać więcej... Jestem z cb dumna :D

    OdpowiedzUsuń